Jak wybrać fotografa ślubnego, żeby nie wtopić

Jak wybrać fotografa ślubnego, żeby nie wtopić

Od dawna obserwuję rynek fotografii ślubnej i wiele rzeczy nieustannie mnie zadziwia. Stąd pomysł na ten wpis.

Licencja na fotografowanie

Brzmi to może zabawnie, ale istnieje coś takiego jak kurs liturgiczny dla fotografów i operatorów kamer. Jeżeli fotograf nie posiada licencji, ksiądz może odmówić mu prawa do robienie zdjęć w kościele, a Wy nie będziecie mieć pamiątki z ceremonii zaślubin. Wydawałoby się, że nikt normalny nie będzie oferował swoich usług, nie mając odpowiednich uprawnień… Niestety, wielu fotoziutków tak robi. Zanim zdecydujecie się na fotografa, koniecznie zapytajcie o te uprawnienia. Nie chcecie chyba zostać na lodzie?

Zapasowy sprzęt

Wyobraźcie sobie, że podczas ślubu aparat fotografa ulega awarii – jeśli jest to jego jedyny aparat, to zlecenie dokończy komórką. Tylko czy na pewno tego właśnie oczekujecie po profesjonaliście? Zapytajcie o to, czy posiada zapasowy aparat. Najlepiej taki z podwójnym gniazdem kart pamięci, ponieważ one również mogą ulec usterce. Poza tym praca na dwóch aparatach to większa wygoda – nie trzeba tak często przepinać obiektywów.

Podsumowanie

Teraz wiecie skąd bierze się rozrzut cenowy pomiędzy fotografami. Celowo pomijam tu kwestię samej jakości i estetyki zdjęć, co również ma znaczenie. Nie możecie porównywać ceny Janusza fotografii i kogoś profesjonalnego, kto stara się zadbać o Wasze bezpieczeństwo i wykonać usługę najlepiej jak potrafi.